|
Nadesłał Alicja Barwicka
|
|
sobota, 13 marzec 2010 |
 To ten dworzec nas wita Turystyczny wypad do Berlina ma same zalety. Po pierwsze ta stara piękna metropolia jest naprawdę warta obejrzenia, po drugie – wręcz kusząco mała odległość od naszej granicy, co wiąże się oczywiście z wysokością wydatków przeznaczonych na podróż i po trzecie - dobra baza hotelowa, co wobec krótkiego pobytu daje relatywnie niski koszt takiej eskapady. Dojazd przy takiej odległości nie jest problemem, ale trzeba wybrać coś odpowiedniego dla siebie. Samochód to oczywiście komfort samej podróży, ale wobec bezkonfliktowych możliwości poruszania się po mieście komunikacją miejską - staje się bezużyteczny. No i nie trzeba myśleć o parkingach. Samolot jest droższy (to wada), ale doliczając nawet czas na pokonanie trasy z i na lotnisko i tak zyskujemy sporo na pobyt w samym mieście (zaleta). Moim wyborem jest najczęściej pociąg, a wiąże się to z: a) kosztami - na 60 dni przed planowanym terminem podroży można kupić w kasie PKP znacznie tańszy bilet specjalny (koszt w jedną stronę to ok. 30 €),b) komfortem podróży – wyjazd o normalnej godzinie i bez zarywania nocy, a na miejscu (już po przeczytaniu interesującej książki, zaległej prasy, lub po miłej drzemce) jesteśmy w środku dnia i dużo jeszcze można zdziałać,c) lokalizacją - wysiadając z polskiego pociągu na stacji Berlin Hauptbahnhof jesteśmy praktycznie w centrum miasta i w kilka, kilkanaście minut możemy zacząć realizować plan zwiedzania. Nawiasem mówiąc ten bardzo ciekawy architektonicznie (metal i szkło) budynek dworca jest dobrym miejscem na zrobienie zakupów w drodze powrotnej. |
|
Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 14 marzec 2010 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Alicja Barwicka
|
|
poniedziałek, 04 styczeń 2010 |
 Zmiana warty przed pałacem Deoksungung Jak się dostać do Seulu i zwiedzić go w kilka dni?Azjatyckie wielkie miasta pociągają swoją odmiennością, stąd możliwość zwiedzenia któregokolwiek z nich jest niezwykle kusząca. Poznanie Seulu w kilka dni biorąc pod uwagę ogrom tej metropolii jest możliwe, aczkolwiek niełatwe. Również z uwagi na odległość Korei Południowej od Polski motywacja do zwiedzania tego wspaniałego miasta jest chyba dla każdego podróżnika wystarczająca. Jest sporo możliwości dotarcia do Seulu po niezbyt wysokich cenach, trzeba tylko skutecznie „zapolować” na promocyjny lot. Wraz z moją towarzyszką podróży skorzystałyśmy z takiego rozwiązania zaoferowanego przez linie Finnair, co w połączeniu ze zniżką wynikającą z wystawienia elektronicznego biletu dało całkiem przyzwoitą kwotę (poniżej 2000 PLN) kosztów transportu na trasie Warszawa – Seul – Warszawa. Lot via Helsinki był oczywiście odpowiednio długi, ale warunki w klasie ekonomicznej oferującej pasażerom korzystanie nie tylko z szeregu kanałów muzycznych i filmowych, ale także smaczne posiłki kuchni europejskiej lub azjatyckiej były naprawdę w pełni zadowalające. |
|
Ostatnia aktualizacja ( środa, 06 styczeń 2010 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Anna Kitowska
|
|
wtorek, 13 październik 2009 |
|
Interesująca relacja w formie pamiętnika opisująca codzienne zmagania z naturą oraz ciekawe historyjki podczas wyprawy rowerowej po Szkocji. 31 lipca (piątek) „A droga długa jest, niewiadomo gdzie ma kres”. Słowa piosenki zespołu Akurat bardzo pasują do naszej podróży do Szkocji. Scotland Castle Tour to moja pierwsza tak długa wyprawa rowerowa. Początkowo były to tylko kilkudniowe wypady za miasto. To, co przeżyłam w sierpniu na długo zostanie w mojej pamięci. Wyruszyliśmy 31 lipca około godzimy 10:00 z Czerska. Do Paryża jechaliśmy przez Niemcy autostradą, z którą nieodłącznie kojarzyć mi się będzie napis AUSFAHRT, pojawiający się co jakiś czas przed moimi oczami i oznaczający zjazd. Belgia i Francja były już bardziej ciekawe, niż niemieckie tereny. Zjechaliśmy z autostrady i do samego Paryża dotarliśmy mniej uczęszczanymi, czasami wręcz prowadzącymi przez malownicze wsie drogami. To pozwoliło nam podziwiać piękne tereny tych państw. W drodze bardzo pomógł nam GPS, ponieważ nawigowanie przy tak dużej ilości skrzyżowań, nie należy do prostych. To dzięki niemu, po ok 26 godzinach jazdy, przerywanych kilkoma postojami, żeby nie zamęczyć naszego jedynego kierowcy, dotarliśmy do Paryża. |
|
Ostatnia aktualizacja ( środa, 14 październik 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Alicja Barwicka
|
|
piątek, 25 wrzesień 2009 |
Są na świecie różne wyspy i każdy z nas ma w głowie obrazek tej swojej. Nawet wtedy, gdy w rozmowie używamy słowa „wyspa” w kontekście urlopowo – geograficznym, mamy przed oczami jakąś jedną konkretną. Do niedawna miałam w głowie taką klasyczną: owalną, otoczoną szmaragdem morza, większa część intensywnie zielona, pośrodku pagórkowata, no i oczywiście całe wybrzeże to pas pięknej, piaszczystej biało – żółtej plaży. Morze wokół jest spokojne i bardzo czyste. Widać ryby, niezbyt duże, ale jednak. Woda jest ciepła, chociaż nie mam pojęcia skąd to wiem. Pewnie decyduje o tym jakieś wewnętrzne głębokie przekonanie. Jednym słowem spokój, ciepełko, pełny relaks… |
|
Ostatnia aktualizacja ( poniedziałek, 28 wrzesień 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Stanisława Gorczyca
|
|
wtorek, 22 wrzesień 2009 |
Koniec lata to bardzo dobra pora na odwiedzenie bagien. Po niedawnych upałach nie ma już śladu, za to jesień w szybkim tempie Są już bociany i całe chmary ptaków zakładających tu swoje gniazda, nad wodą unosi się więc wesoły ptasi gwar. I tylko o tej porze można zobaczyć rozlewiska w pełnej krasie. Latem zamienią się w większości w zielone łąki, a sama Biebrza wróci grzecznie do swego koryta...maluje łąki na żółto i zielono. A więc któregoś kwietniowego dnia wyruszyliśmy z bratem z Mikołajek przez Ruciane i Pisz. Gdzieś po drodze zgubiliśmy Mazury i prawie niezauważalnie wkroczyliśmy na Podlasie. Różnica wyczuwalna, zwłaszcza w architekturze mijanych wsi i miasteczek. Sporo drewnianej zabudowy. Coraz częściej spotykaliśmy też gospodarstwa, do których budowy zamiast cegieł posłużyły polne kamienie. |
|
Ostatnia aktualizacja ( wtorek, 22 wrzesień 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał narcyz dudek
|
|
sobota, 12 wrzesień 2009 |
 Elbrus - ciągle mieliśmy go przed oczami. Było już chyba po północy, kiedy siedząc przy stole w Bukowinie Tatrzańskiej, rozanieleni zapachem piwa i cudownymi opowieściami górołazów zdecydowaliśmy z Michałem i Izą, że po Kilimanjaro i Blancu pora wybrać się na Elbrus. Jednym z pierwszych recenzentów pomysłu był siedzący z nami Aleksiej Bołotow, guru od szczytowania, himalaista i zdobywca niejednego międzynarodowego tytułu złotego czekana. (5 8 tysiączników bez tlenu w tym zachodnia ściana K2) Zmarszczył brew i powiedział „ta góra pochłonęła więcej ofiar niż Everest, miejcie do niej szacunek”. To wystarczyło żebyśmy już zdania nie zmienili, a nasz cel wydał się jeszcze bardziej wyjątkowy. |
|
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 12 wrzesień 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Agnieszka Szymańska
|
|
piątek, 11 wrzesień 2009 |
|
Kraj mnie zachwycił, pomimo tego nawet, że zafundował nam przeżycia bardzo ekstremalne. Przeczytajcie i oceńcie sami... Przeżyliśmy trzęsienie ziemi… Jest 6.20. Dzwoni budzik. Nie wstajemy jeszcze. Jeszcze parę minut będziemy udawać, że śpimy. Wczorajszy dzień był tak gorący, że całe popołudnie spędziliśmy w basenie z wodą, która jak nam się wydawało chłodziła, a przy okazji jeszcze bardziej przyciągała promienie słoneczne, co daje się teraz odczuć na spalonych łokciach i kolanach.Z oddali dobiega mnie dziwny odgłos, którego nigdy w życiu nie miałam możliwości usłyszeć. Pomyślałam, że jakaś bardzo duża ciężarówka przejeżdża obok hotelu albo samolot leci bardzo nisko. Nie było to ani jedno ani drugie. To był odgłos Ziemi.Czujemy, początkowo bardzo lekko, jak łóżko zaczyna drgać. Szafa zaczyna uderzać o ścianę. W jednej chwili dociera do nas, że coś jest nie tak. Że to co się dzieje jest rzeczą tak nienaturalną, że nie może się dziać naprawdę. Wyskakujemy z łóżka już w pełni obudzeni. Nie pamiętam, czy zakładam buty. Poruszam się jak w zwolnionym tempie do drugiego pomieszczenia.
|
|
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 12 wrzesień 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Miron Bociarski
|
|
czwartek, 10 wrzesień 2009 |
Świnoujście – Hel Data: 21-08-2009 Lato w pełni. Temperatura we Wrocławiu dochodzi do 30 kresek. Wszyscy mają zaplanowane wakacje, tylko szkoda, że nikt nas w nich nie uwzględnił. Małgosi marzy się morze, mnie – rower. Pada propozycja – wycieczka rowerowa wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku: Świnoujście – Hel. Urlop w pracy zaklepany, robimy spis potrzebnych rzeczy, uzupełniamy braki w wyposażeniu rowerów i w ubiorze (głównie w Decathlonie). Rowery do serwisu – mój odwiedza Decathlon, Gosi pobliski serwis. Liczne problemy z Gosi rowerem wykluczają go z wycieczki. Przykro nam rowerku nie pojedziesz. Tylko chwila, kilka dni do wyjazdu, a nie mamy sprzętu. Szybko w głowie robię spis ludzi, którzy mogliby pożyczyć rower. Mamy rower. Dagmara pożyczy. |
|
Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 10 wrzesień 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Agnieszka Szymańska
|
|
poniedziałek, 07 wrzesień 2009 |
 MY na cejlońskim olbrzymie Zapraszam na podróż niezwykłą, bajeczną, inną, niepowtarzalną. Zapraszam na przepiękną wyspę Sri Lanka: Tsunami Usłyszałam o tsunami cztery lata temu – 26.12.2004. Obchodziliśmy wówczas drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, kiedy tam w odległych od nas krajach rozegrała się straszna tragedia.Na Sri Lance również tubylcy świętowali tego dnia. Zawsze, kiedy jest pełnia księżyca, mają oni wolne od pracy, świętują, ale inaczej niż u nas, mianowicie bez alkoholu. |
|
Ostatnia aktualizacja ( poniedziałek, 07 wrzesień 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Mariusz Panek
|
|
wtorek, 26 maj 2009 |
|
Autorem wspomnień jest Marek Pietras, foto. Mariusz Panek
Dzień 1 Wyjeżdżamy z Biskupca.Mini autobusik ledwo nas mieści,ale dzięki temu jest ciepło.Potem temperatura rośnie bo płyny wysokoenergetyczne promieniują kaloriami. Są i śpiewy (sto lat) bo to imieniny Basi. Wreszcie Okęcie. Nowoczesność i nasze okno na świat. A w restauracji obsługa jak za dawnych pięknych lat 70-tych. |
|
Ostatnia aktualizacja ( wtorek, 26 maj 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Zbigniew Langer
|
|
sobota, 23 maj 2009 |
 Dolina Królów - wejścia do grobowców faraonów Podróż rozpoczęliśmy z lotniska w Katowicach. Egipt fascynował mnie od zawsze .Interesowała mnie historia i kultura z nią związana . Naszpikowany teorią z książek przewodników i internetu zaopatrzony w środki odkażające na lotnisku udaliśmy się do samolotu. W Egipcie wylądowaliśmy po północy. Jeszcze tylko wizy i do autokaru około 2 w nocy hotel i do pokoi. Na drugi dzień po śniadaniu aklimatyzacja , opalanie i wypoczynek oraz zwiedzanie Hurgady we własnym zakresie. Tak rozpoczęliśmy naszą przygodę z Egiptem. |
|
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 23 maj 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Karolina Wochna
|
|
czwartek, 21 maj 2009 |
|
Tą wycieczkę właściwie wygrałam dając przepis na serek topiony było to dla mnie ogromnie zaskoczenie bo nigdy nic nie wygrałam. Jeszcze ciekawiej wyszło ze wycieczka została zrealizowana na miesiąc praktycznie przed moim ślubem więc w ogóle bajecznie się udała podroż poślubna a właściwie przedślubna a to relacja z niej. |
|
Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 21 maj 2009 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|