|
Zdobylismy szczyt na szczycie :) |
|
|
|
|
Nadesłał Agnieszka Maziarz
|
|
środa, 29 listopad 2006 |
|
Witam :) Moja historia wiąże się z górami w Zakopanem :). Otórz w wakacje chłopak zaproponował byśmy pojechali w tym roku w góry na co się zgodziłam , bo czemu nie . Po zaklimatyzowaniu się na miejscu gdzie wszytko było bardzo naturalne i wspaniałe, oświadczył że zdąbedziemy szczyt i wybieramy sie jutro z rana na Giewont :)Osobiście nie lubię długich i męczących wędrówek ale on też nie, lecz zachęcił mnie do tego mówiąc że jeśli wejdę na tą górę o włąsnych siłach gdzie warunki nie były wcale łatwe, powie coś ważnego co on wie a ja nie :) Z natury jestem bardzo ciekawską osobą więc się zgodziłam. Podczas wedrówki ponad 4 godzinnej w jedną stronę żałowałam tego że się zgodizłam bolały mnie nogi byłam zmęcona i miała tego wszystkiego dość, a gdy patrzałam na drogę to dojście do celu było tak daleko.... Lecz gdy od szczytu dzieliło nas parę kroków usmiech pojawił się na twarzy i duma że dokonałam tego sama :) Gdy już weszliśmy na szczyt odkryłam wsobie nowy lęk "Przestrzeni" :) miejsca na szczycie był bardzo mało a w dole przepaść więc trzeba było uwarzać a pozatym była mgła. W końcu przypomniałam sobie dlaczego zgodizłam się na wejście na szczyt i gdy chciałam powiedzieć to chłopakowi zauważyłam że czegoś szuka w kurtce. Po chwili przytulił mnie mocno wyznał miłość i wyciągnoł pierścionek z zapytaniem czy z aniego wyjdę wow tego to nie spodziewałam się w ogóle było to dla mnie kolejne wielkie przeżycie tgo dnia :0 oczywiście zgodziłam się i gdy już schodziliśmy z powrotem nie narzekałam że coś mnie boli byłam mocno rozkojarzona i szczęsliwa , tak bardzo że powrotna droga trwajaca ponad 4 godizny przeleciała mi jak pół godzinki :) Pozdrawiam i jeździjcie w góry ludzie !!!! Pozatym po drodze widzieliśmy rodzinę niedźwiadków o tym zapomniałam napisać :)
|
|
Ostatnia aktualizacja ( środa, 29 listopad 2006 )
|