Menu Content/Inhalt
Strona główna arrow Afryka arrow Egipt arrow Kolejna podróż do Egiptu
Advertisement

Foto wypady


Chorwacja2007_Paklenica
IMG_3722.jpg
 

Chiny
Shi Lin
 

Wypady
widok na zatokę Kotorską
 

Maroko
krawedz wydmy
 

Miasto Umarlych
egipt1-724.jpg

Logowanie

Gościmy

Aktualnie jest 103 gości online
Kolejna podróż do Egiptu PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 54
KiepskiBardzo dobry 
Nadesłał Milena i Michał   
piątek, 13 październik 2006
Spis stron
Kolejna podróż do Egiptu
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Strona 8
Image

Niespełna tydzień temu wróciliśmy z urlopu, więc wszystko spisuje, żeby podzielić się z wami na gorąco wrażeniami z wypadu. W tym roku postanowiliśmy kontynuować naszą podróż po Egipcie. Tradycyjnie zdecydowaliśmy się jechać na własną rękę, czyli bez biura podróży, bez załatwiania hotelu itd. Mając już doświadczenie z wyprawy w 2004 roku nie mieliśmy najmniejszych obaw, że coś może nam się nie udać. Wykupiliśmy tylko lot czarterowy do Hurghady w tamtą i powrotem.

Chcieliśmy wybrać się w więcej osób, niestety poza jedną koleżanką nie udało nam się namówić nikogo. Towarzystwo generalnie przestraszone albo naszą wizją wyjazdu albo niedawnymi zamachami w Egipcie. My postanowiliśmy się tym nie przejmować i po prostu dobrze spędzić czas.

Plan był chyba ambitny, postanowiliśmy tym razem pojechać do Kairu, obowiązkowo zobaczyć piramidy, muzeum egipskie i wszystko to, na co starczy nam sił, potem pojechać jeszcze raz do Luxoru i na koniec popływać, ponurkować w Morzu Czerwonym. W planach mieliśmy też zamiar zrobić też podstawowy kurs nurkowania. Nasza koleżanka miała jeszcze ochotę skoczyć do Aleksandrii. W zasadzie wszystko z małymi wyjątkami, udało się zrealizować, no prawie wszystko.

Image

Mając na uwadze zdobyte poprzednio doświadczenia, przygotowania do wyjazdu były skromne. Spakowaliśmy się w dwa małe plecaki, nie zabieraliśmy zbędnego balastu, bo nie wiadomo czy nie trzeba będzie chodzić z bagażem np. po mieście w poszukiwaniu hotelu lub dworca. Znajomi widząc nasze plecaki nie mogli uwierzyć, że jedziemy na dwutygodniowe wakacje z tak małym bagażem, byli przekonani, że to bagaż podręczny a normalny bagaż mamy schowany. Widząc niektórych turystów szczególnie z Polski jadących ostatnim razem z potężnymi walizkami nie ma się, co dziwić. Zastanawia mnie, co oni tam pakują chyba całe szafy, żelazka, suszarki itp. My spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, po trzy koszulki, bielizna, leki na „Zemstę Faraona” maski do snoorkowania i to wszystko.

Wylecieliśmy w nocy z 17 na 18 września 2006r z warszawskiego Okęcia. W Hurghadzie byliśmy wcześnie rano. Koleżanka, która wybrała się z nami, niestety dostała tylko tydzień urlopu. Z tego powodu pierwszy dzień spędziliśmy w Hurghadzie, po to żeby mogła zobaczyć morze, trochę się popluskać itd. Po wylądowaniu wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy do hotelu El Arosa położonym tuż nad morzem. Trochę się przespaliśmy, bo niestety w samolocie egipskich linii lotniczych Memphis nie dało się spać. Samolot był jakoś duży, tzn. dużo ludzi na pokładzie, co za tym idzie ciasno, niewygodnie, głośno, ledwo udało mi się wpasować w fotel. Najważniejsze, że doleciał cało do Hurghady, reszta się nie liczy.

Pierwszy dzień w Egipcie upłynął nam spokojnie na snoorkowaniu przy rafie przylegającej do hotelowej plaży. Trochę się spaliliśmy, ciało nie przyzwyczajone do takiego słońca jednak szybko się opala i jest wrażliwsze na oparzenia. Wieczorkiem udaliśmy się na dworzec autobusowy prywatnych linii El Gouna znajdujący się w nowej Hurghadzie, żeby jechać do Kairu. Po doświadczeniach z poprzedniego wyjazdu z państwowym przewoźnikiem Upper Egypt tym razem wybraliśmy prywatną linie. Zakupiliśmy bilety w cenie 70 funtów za osobę i pełni nadziej na lepszą jakość zapakowaliśmy się do autokaru, który wyglądał na w miarę nowy i sprawny.


Autokar rzeczywiście był w niezłym stanie, aż nadto, zwłaszcza sprzęt grający i odtwarzacz video. Przez całą drogę, czyli niemal całą noc, byliśmy molestowani, bo tak trzeba to nazwać jakimś filmem rodem z Bollywood. Wszyscy Egipcjanie, którzy tym autokarem jechali, zaśmiewali się z tego do łez i widać byli zafascynowani i wyraźnie poruszeni tym filmem. Tylko dlaczego ja tez musiałem tego słuchać? W autokarze dostaliśmy gorącą kawe i herbate oraz słodkiego rogalika, full wypas.

Nad ranem około 6 godziny dotarliśmy do Kairu i ruszyliśmy na poszukiwania taniego hotelu. Udaliśmy się taksówka w okolice Muzeum Egipskiego, żeby mieć wszędzie blisko i tam zaczęliśmy szukać hotelu, oczywiście kierowca taksówki chciał być na siłę bardzo pomocny i zaczął z nami chodzić po hotelach w nadziei że zgranie jakąś prowizje za załatwienie turystów. Byliśmy jednak stanowczy i podziękowaliśmy mu za pomoc, chcieliśmy samemu rozmawiać z hotelarzami. W końcu wybraliśmy stosunkowo tani i nie taki najgorszy Canadian Hostel.  Blisko do metra i do muzeum. Za trzy-osobowy pokój ze śniadaniem zapłaciliśmy 100 funtów.



Ostatnia aktualizacja ( piątek, 08 grudzień 2006 )
< Poprzedni   Następny >