| Egipt na własną rękę!!! |
|
|
|
| Nadesłał Milena i Michał | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| poniedziałek, 21 sierpień 2006 | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
Strona 1 z 5 !!!DOSTĘPNY JEST JUŻ CAŁY ARTYKUŁ!!! Mam nadzieję, że tytuł was nie przeraził, większość naszych znajomych się przeraziła jak usłyszeli, że wybraliśmy się w podróż do Egiptu na własną rękę. Jeszcze nigdy nie byliśmy na żadnej zorganizowanej wycieczce, no może poza szkolnymi wyjazdami, więc i tym razem zdaliśmy się na własną intuicje i szczęście włóczęgi. Kupiliśmy bilety, ja i moja dziewczyna Milena, na przelot czarterowy z Warszawy do Hurgady, poczyniliśmy odpowiednie przygotowania, nakupowali mnóstwo leków na „chorobę Faraona” i inne dolegliwości. Naczytaliśmy się wszystkiego, co się dało o Egipcie, dużo nam to pomogło, bo nasze przekonanie o tym, że to turystyczny, więc dość cywilizowany kraj było odrobione mylne. W końcu upragniony urlop, bagaże, lotnisko itp. Odbyliśmy odprawę, zakupiliśmy odpowiednią ilość alkoholu w strefie wolnocłowej. Po mniej więcej czterech godzinach lotu samolot zaczął kołować nad lotniskiem w Hurgadzie, i pierwszy szok, pierwszy kontakt z inną kulturą. Lotnisko z góry wyglądało dość przerażająco, kilka namiotów rozstawionych na pustyni i pas startowy!!! Jak się potem okazało nie było tak źle, o wiele większy terminal niż u nas w Warszawie, mnóstwo turystów z różnych stron świata, po prostu tłum. Nasze polskie najlepsze cechy charakteru oczywiście dały znać o sobie, po wyjściu z autobusu, który nas przywiózł z płyty lotniska, wszyscy ruszyli z kopyta jakby w samie rzucili właśnie papier toaletowy do kolejek. Niestety trzeba było najpierw kupić wizę w okienku z boku w innej części sali i niestety po chwili zaczęła się bieganina od jednej kolejki do drugiej. Fajny taki nasz polski akcent.
Czekając tak na niewiadomo na co w akcie desperacji zaczepiliśmy dwie turystki z pytaniem czy nie wiedzą może czegoś więcej na temat autobusu do Luksoru. Okazało się, że są z Niemiec i zamierzają jechać do Al Quazir, to taka miejscowość trochę nie podrodze do Luksoru, tuż nad morzem. Nie wiele się zastanawiając postanowiliśmy się do nich przyłączyć. W sumie nie mieliśmy wyboru, bo i tak nie było innego autobusu w tamta stronę. Woleliśmy jechać gdziekolwiek niż zostać na tym dworcu i opędzać się w kółko od chcących zarobić tubylców. W końcu dwójka białych turystów z plecakami to smakowity kąsek. Galeria zdjęć:
|
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 18 styczeń 2007 ) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| < Poprzedni |
|---|


