Menu Content/Inhalt
Strona główna arrow Europa arrow Polska arrow Ostro na Słupii
Advertisement

Foto wypady


Cytadela
Meczet Sułtana Hassana i meczet al-Rifai
 

Kazimierz Dolny
Kazimierz Dolny nad Wisłą
 

Chorwacja2007_Paklenica
IMG_3743_widokVelikoRujno.jpg
 

Galeria Kreta 2005
Kreta - Chania
 

Kuba
Hawana

Logowanie

Gościmy

Aktualnie jest 110 gości online
Ostro na Słupii PDF Drukuj E-mail
Oceny: / 30
KiepskiBardzo dobry 
Nadesłał Mariusz Chyła   
niedziela, 01 kwiecień 2007

Aby wyrwać się choc na 1 dzień, gdzieś w dzicz, na kajaki … Taka myśl chodziła mi i grupie znajomych już od kilku miesięcy.
W końcu ustaliliśmy dzień i trasę – tym razem będzie to Słupia mająca kilka atutów, niedaleko miejsca zamieszkania (trójmisto) oraz według wszelkich przewodników oraz opisów którymi dysponujemy – niezwykle urokliwa i co istotne ciągle dzika.
Wyruszmy niezbyt rano bo około 8 ale  już po 2 godzinach jesteśmy na miejscu startu (odległość naprawdę nieduża ale jak to zwykle bywa – najtrudniej się wybrać)

Miejsce startu wybraliśmy już za słynną wśród kajakarzy „rynną suleńczyńską” – niezwykle trudnym i niebezpiecznym bystrzu na  Słupi o skali trudności WW1  porównywalnej  do górskich rzek .

Nasza grupa startuje z miejsca specjalnie przygotowanego dla kajakarzy około 3 km za Sulęcznem. Właściciel stadniny koni  Kajlandia p. – zadbała także o kajakarzy – organizując dla nich pole namiotowe z  wiatą i WC. W stadninie można także skorzytać z prysznica oraz bezpiecznie zostawić auto z czego z chęcią korzystamy.

 Sprawnie wodujemy kajaki dostarczone przez firmę WWW.kajaki.pl – specjalnie na tę tarse wybraliśmy kajaki polietylenowe – nieco droższe ale dające nam gwarancje że będziemy się skupiać tylko na kajakowaniu a nie na naprawie sprzętu – co zwłaszcza na Słupi zdarzyć się może nader często.

Jak zwykle robimy „pamiątkowe zdjęcie” i już siedzimy a kajakach. Początkowo rzeka jest aż nazbyt spokojna  i niezbyt szeroko (ok. 3 m).

Niemniej już po ok. ½ km kajakowania zaczyna pokazywać swój urokliwy charakter.

Nurt nabiera tępa, częściej wiosłujemy do tyłu niż do przodu, unikając coraz to liczniejszych przeszkód – zwalonych drzew czy kamieni wystających nieznacznie z pod powierzchni wody.

Mimo ze nie jest to mój pierwszy spływ to i tak kajak raz po raz uderza o kamień lub szoruje dnem  o piasek. Całe szczęście ze mamy polietylenowe kajaki które bez wzruszenia przyjmują te  przeszkody.

Po około 3 km niedawno zwalone drzewo całkowicie blokuje nurt rzeki – nie ma innego wyjścia przenosimy kajaki prawym brzegiem. Nurt nadal nie zwalnia biegu ,brzegi niskie, porośnięte gęstym lasem – całkowite odludzie – czasami tylko mijamy stojacego w wodzie wędkarza który z wedka poluje na pstrąga potokowego lub lipienia.

aNa 6 km zbliżamy się do kolejnej przeszkody – most w Nowym Polu a pod nim – 4 ebezpieczne kołki pozostałości po porzedniej konstrukcji. Całe szczęści ze wiedzieliśmy o tej przeszkolcie bo w tym miejscu o wywrotke nietrudno a uszkodzenie kajaka przy zlym podejsci –pene jak w banku. Już teraz wiem dlaczego tak wielu kajakarzy jest zmuszona zakończyć swoja wyprawe na Słupi wlasnie w tym miejscu – miejsce wyglda zupełnie niepozornie w momencie dolywania – niec nie zapowiada tak sielnego nurtu tuz pod samymy mostem – który bezlitośnie spycha nieprzygotowanego kajakarza na wytajace na niemal calej szerokości rzeki pale – przy złym napłyenieciu praktycznie nie ma szans na unieknięcie kolizji …

Po kolejnych 2 kilometrach mijamy z lewej strony ujście z jeziora Małsz zasilające dodatkowo nurt Slupi. Jeszcze 2-3 km szybkiego nurtu i powili rzeka wytraca swój impet, zwiększa się glęgokość  i zmniejsza się ilość przeszkód a płyniecie po wcześniejszych przygodach robi się nieco monotonne . Wysiadamy przy betonowym moscie na drodze do Parchowa aby obejrzeć pamiątkowy kamień na cześć JPII który płyną tym szlakiem w roku ……..Przy okazji robimy mały rekonesans w lesie i zbieramy całkiem pokaźna ilość podgrzybków. Po kolejnych 3 km bez większych przeszkód dopływamy do jeziora Zukowskiego gdzie robimy  postój po lewej stronie tuz przy samym ujściu ( uwaga teren prywatny biwakowanie tylko po uzgodnieniu z właścielem ).

 

Po przekąsce płyniemy dalej przez spokojne jezioro Żukowskie i po ok. 1 km z aniem dopływamy do tamy we wsi Młynki – naszego miejsce docelowego na dziś.

Na Mości czeka już na nas już gospodarz  - proponujac nam transport kajaków za elektownie.

My wybieramy opcje transportu kierowców do Soszycy gdzie zostawiliśmy auta ( cena transportu negocjowana – my wywalczyliśmy 20 zł + zakup siatke grzybów za kolejne 20 zł)

 Jeszcze tylko 15 minut leśną droga wzdłuż Słupi i już jestemy w Soszycy, po drodze mijając najstarszą w Europie Elektrownie wodną (1896 rok).

 

To był szybki jednodniowy spływ pełen atrakcji i aż się dziwie ze to tylko 7 godzin …bo wrażeń co najmniej tyle jak przez cały tydzień.

Koniecznie trzeba zoraganizowac takie wypady nawet jednodniowe bo atrakcyjnych szlaków w okolicy całe mnóstwo (Radunia,Łeba,Reda …) a na nich wiele atrakcyjnych odcinków – wciąż dzikich i nie odkrytych.

A kilka godzin na kajakowym szlaku wraz z przyjaciółmi i otaczajaca nas przyroda relaksuje znacznie lepiej niż tygodniowy urlop spędzony w hotelu.

 

Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 20 styczeń 2008 )
< Poprzedni   Następny >