| Ostro na Słupii |
|
|
|
| Nadesłał Mariusz Chyła | |
| niedziela, 01 kwiecień 2007 | |
|
Aby wyrwać się choc na 1 dzień, gdzieś w dzicz, na kajaki … Taka myśl chodziła mi i grupie znajomych już od kilku miesięcy. Miejsce startu wybraliśmy już za słynną wśród kajakarzy „rynną suleńczyńską” – niezwykle trudnym i niebezpiecznym bystrzu na Słupi o skali trudności WW1 porównywalnej do górskich rzek . Nasza grupa startuje z miejsca specjalnie przygotowanego dla kajakarzy około 3 km za Sulęcznem. Właściciel stadniny koni Kajlandia p. – zadbała także o kajakarzy – organizując dla nich pole namiotowe z wiatą i WC. W stadninie można także skorzytać z prysznica oraz bezpiecznie zostawić auto z czego z chęcią korzystamy. Sprawnie wodujemy kajaki dostarczone przez firmę WWW.kajaki.pl – specjalnie na tę tarse wybraliśmy kajaki polietylenowe – nieco droższe ale dające nam gwarancje że będziemy się skupiać tylko na kajakowaniu a nie na naprawie sprzętu – co zwłaszcza na Słupi zdarzyć się może nader często. Jak zwykle robimy „pamiątkowe zdjęcie” i już siedzimy a kajakach. Początkowo rzeka jest aż nazbyt spokojna i niezbyt szeroko (ok. 3 m). Niemniej już po ok. ½ km kajakowania zaczyna pokazywać swój urokliwy charakter. Nurt nabiera tępa, częściej wiosłujemy do tyłu niż do przodu, unikając coraz to liczniejszych przeszkód – zwalonych drzew czy kamieni wystających nieznacznie z pod powierzchni wody. Mimo ze nie jest to mój pierwszy spływ to i tak kajak raz po raz uderza o kamień lub szoruje dnem o piasek. Całe szczęście ze mamy polietylenowe kajaki które bez wzruszenia przyjmują te przeszkody. Po około 3 km niedawno zwalone drzewo całkowicie blokuje nurt rzeki – nie ma innego wyjścia przenosimy kajaki prawym brzegiem. Nurt nadal nie zwalnia biegu ,brzegi niskie, porośnięte gęstym lasem – całkowite odludzie – czasami tylko mijamy stojacego w wodzie wędkarza który z wedka poluje na pstrąga potokowego lub lipienia. aNa 6 km zbliżamy się do kolejnej przeszkody – most w Nowym Polu a pod nim – 4 ebezpieczne kołki pozostałości po porzedniej konstrukcji. Całe szczęści ze wiedzieliśmy o tej przeszkolcie bo w tym miejscu o wywrotke nietrudno a uszkodzenie kajaka przy zlym podejsci –pene jak w banku. Już teraz wiem dlaczego tak wielu kajakarzy jest zmuszona zakończyć swoja wyprawe na Słupi wlasnie w tym miejscu – miejsce wyglda zupełnie niepozornie w momencie dolywania – niec nie zapowiada tak sielnego nurtu tuz pod samymy mostem – który bezlitośnie spycha nieprzygotowanego kajakarza na wytajace na niemal calej szerokości rzeki pale – przy złym napłyenieciu praktycznie nie ma szans na unieknięcie kolizji … Po kolejnych 2 kilometrach mijamy z lewej strony ujście z jeziora Małsz zasilające dodatkowo nurt Slupi. Jeszcze 2-3 km szybkiego nurtu i powili rzeka wytraca swój impet, zwiększa się glęgokość i zmniejsza się ilość przeszkód a płyniecie po wcześniejszych przygodach robi się nieco monotonne . Wysiadamy przy betonowym moscie na drodze do Parchowa aby obejrzeć pamiątkowy kamień na cześć JPII który płyną tym szlakiem w roku ……..Przy okazji robimy mały rekonesans w lesie i zbieramy całkiem pokaźna ilość podgrzybków. Po kolejnych 3 km bez większych przeszkód dopływamy do jeziora Zukowskiego gdzie robimy postój po lewej stronie tuz przy samym ujściu ( uwaga teren prywatny biwakowanie tylko po uzgodnieniu z właścielem ).
Po przekąsce płyniemy dalej przez spokojne jezioro Żukowskie i po ok. 1 km z aniem dopływamy do tamy we wsi Młynki – naszego miejsce docelowego na dziś. Na Mości czeka już na nas już gospodarz - proponujac nam transport kajaków za elektownie. My wybieramy opcje transportu kierowców do Soszycy gdzie zostawiliśmy auta ( cena transportu negocjowana – my wywalczyliśmy 20 zł + zakup siatke grzybów za kolejne 20 zł) Jeszcze tylko 15 minut leśną droga wzdłuż Słupi i już jestemy w Soszycy, po drodze mijając najstarszą w Europie Elektrownie wodną (1896 rok).
To był szybki jednodniowy spływ pełen atrakcji i aż się dziwie ze to tylko 7 godzin …bo wrażeń co najmniej tyle jak przez cały tydzień. Koniecznie trzeba zoraganizowac takie wypady nawet jednodniowe bo atrakcyjnych szlaków w okolicy całe mnóstwo (Radunia,Łeba,Reda …) a na nich wiele atrakcyjnych odcinków – wciąż dzikich i nie odkrytych. A kilka godzin na kajakowym szlaku wraz z przyjaciółmi i otaczajaca nas przyroda relaksuje znacznie lepiej niż tygodniowy urlop spędzony w hotelu.
|
|
| Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 20 styczeń 2008 ) |
| < Poprzedni | Następny > |
|---|


