|
Nadesłał Joanna Giemza
|
|
środa, 16 maj 2007 |
|
16 marca 2007 Pobudka o 2:10 w nocy rozpoczal sie nasz kolejny urlop. Wyjazd z Bad Liebenstein krotko przed 3, zeby zdazyc na lot o 6:20 z Drezna. Na miejscu bylismy o 5:15,zaparkowalismy fokusika na ulicy przy Karl-Marx Strasse i objuczeni stelazami poszlismy na lotnisko, czyli jakis kilometr.Tam obejrzelismy pierwszy na urlopie wschod slonca i o 6:20 wylecielismy do Norymbergii, gdzie bylismy o 6:55. Troche czekania i o 8:40 wylot do Hurghady. Lecielismy nad Alpami, Chorwacja, Grecja - cudowne widoki! |
|
Ostatnia aktualizacja ( środa, 16 maj 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał Arkadiusz Samulak
|
|
środa, 25 kwiecień 2007 |
|
Było to w lipcu razem z kolegą postanowiliśmy wybrać się na wyprawę rowerową po Europie Na początku zaplanowaliśmy sobie mniej więcej trasę z miejscami które chcielibyśmy zwiedzić. Później był czas na kompletowanie sprzętu. Jako że nasz kolega Maciek zajmował się konstruowaniem rowerów poziomych. Postanowiliśmy kupić od niego ramy i samemu złożyć rowery. Niestety składanie rowerów nie było naszą najmocniejszą stroną, ale dzięki Maćkowi udało nam się skompletować rowery z dosyć tanich części bynajmniej nie z najwyższej półki. Więc mieliśmy już rowery trzeba było się tylko na nich nauczyć jeździć. Zajęło nam to około 3-4 dni aby dojść do jako takiej wprawy w jeżdżeniu tego typu rowerem. |
|
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 23 czerwiec 2007 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał kasia
|
|
sobota, 14 kwiecień 2007 |
Zakopane Jadąc w góry chciałam przede wszystkim odpocząć pozwiedzać i przemyśleć wiele rzeczy ale jednocześnie poszukać sobie pracy dzięki której mogłabym zostać tam dłużej i mieć czas na poznanie Zakopanego jako jego mieszkaniec. To była moja druga wycieczka w polskie tatry ale po liceum moja pamięć okazała się nie za dobra i miałam teraz okazje dużo sobie poprzypominać. Wyjazd autobusem do Warszawy a na drugi dzień o 7:30 w kolejny już bezpośredni do Zakopanego za ok. 50zl. Długość trasy to ok.8-9 godz. Połowę drogi przespałam bo choroba lokomocyjna dawała mi się we znaki ale już pod koniec drogi próbowałam nic nie stracić z oczu szczególnie zobaczenia Krakowa przez który przejeżdżaliśmy.
|
|
Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 15 kwiecień 2007 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał jołka
|
|
poniedziałek, 09 kwiecień 2007 |
Gdzie kondory wysko latają... Indianie ziemniaki uprawiają... Góry wysokie w niebo się wzbijają... Tam kraj swój Peru nazywają |
|
Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 15 kwiecień 2007 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał A Z
|
|
wtorek, 03 kwiecień 2007 |
 Witajcie! myślę, że niewielu z Was miało okazję zwiedzać tę piękną grecką wyspę poza sezonem - w lutym. Jeśli moja opowieść Wam się spodoba - byc może w następnym lutym spotkamy się w którymś z kreteńskich kafenionów:-) Miłej lektury.... |
|
Ostatnia aktualizacja ( wtorek, 03 kwiecień 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał Mariusz Chyła
|
|
niedziela, 01 kwiecień 2007 |
|
Aby wyrwać się choc na 1 dzień, gdzieś w dzicz, na kajaki … Taka myśl chodziła mi i grupie znajomych już od kilku miesięcy. W końcu ustaliliśmy dzień i trasę – tym razem będzie to Słupia mająca kilka atutów, niedaleko miejsca zamieszkania (trójmisto) oraz według wszelkich przewodników oraz opisów którymi dysponujemy – niezwykle urokliwa i co istotne ciągle dzika. Wyruszmy niezbyt rano bo około 8 ale już po 2 godzinach jesteśmy na miejscu startu (odległość naprawdę nieduża ale jak to zwykle bywa – najtrudniej się wybrać) |
|
Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 20 styczeń 2008 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|
Nadesłał Krystyna Knypl
|
|
niedziela, 25 marzec 2007 |
 Centrum Sao Paulo Brazylijski karnawał jest świętem równie ważnymi i wielkim jak Boże Narodzenie czy Nowy Rok. Z całego świata ściągają tysiące turystów, a wszyscy żyją tylko jednym – która z licznych szkół samby będzie uznana za najlepszą. Bilety na sambodrom kosztują od 170 usd w części sambodromu nie zadaszonej do 250 usd w części zadaszonej. W tej sytuacji tańszym rozwiązaniem jest obejrzenie na żywo transmisji w telewizji. |
|
Ostatnia aktualizacja ( niedziela, 25 marzec 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał Krystyna Knypl
|
|
piątek, 23 marzec 2007 |
Podróże w rejon Morza Karaibskiego nie zdarzają się często - są kosztowne i męczące. Warto jednak zgromadzić odpowiednie fundusze i pokonać wszystkie przeciwności losu, aby przynajmniej raz w życiu odbyć taką podróż. Odmienność egzotycznych krajobrazów i bogactwo dawnych kultur na długo pozostają w pamięci, a także ciągle kuszą aby wrócić tam jeszcze raz... |
|
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 24 marzec 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał Irena Grummich
|
|
czwartek, 22 marzec 2007 |
 Zatoka Agios Georgios W 2005 roku wypoczywaliśmy na najbardziej zielonej z greckich wysp - Kerkirze, nazywanej również Wyspą Korfu. Ta położona na Morzu Jońskim wyspa zachwyciła już kilka lat wcześniej. Po kilku urlopach, spędzonych w innych zakątkach basenu Morza Śródziemnego postanowiliśmy ponownie odbyć podróż promem i powrócić na Korfu, by jeszcze raz poddać się nieodpartemu urokowi Grecji: skosztować oryginalnej greckiej kuchni i zachwycić się pięknem krajobrazu. |
|
Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 22 marzec 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał Irena Grummich
|
|
czwartek, 22 marzec 2007 |
 Wybrzeże Costa Brava Nasze wakacje 2006r. spędziliśmy w drugiej połowie września w Lloret De Mar. Miasto ma opinię stolicy rozrywki na Costa Brava Udaliśmy się tam, mimo, że nie należymy do grona spragnionych rozrywek w nocnych lokalach turystów. Wybór padł na Lloret głównie ze względu na sprawne połączenie komunikacyjne z Barceloną i okolicznymi miejscowościami. Dzięki temu, że nasz pobyt przypadał na przełom września i października, ominął nas szczyt sezonu turystycznego i wszystko, co się z nim wiąże: upały, tłumy turystów i wszechobecny gwar. Pozytywnie zaskoczyło nas, że Lloret De Mar to nie tylko hotele, bary, dyskoteki i tłumy na plaży. Na tej stronie chcemy przekonać Was, że jest tam sporo miejsc wartych odwiedzenia, np. związanych z historią Lloret. Chcemy też podzielić się wrażeniami z innych z innych miejscowości, które odwiedziliśmy: Tossa De Mar, Blanes, Barcelona oraz z parku wodnego Marineland. |
|
Ostatnia aktualizacja ( czwartek, 22 marzec 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał Robert Grzemski
|
|
piątek, 16 marzec 2007 |
Cudowne świątynie, stare miasta z malowniczymi ruinami, wyspy i plaże, które słusznie noszą miano niebiańskich... Łatwo tu dotrzeć do wartych zwiedzenia miejsc, bo Tajlandia ma dobrze zorganizowany transport. Nie bez znaczenia są też niskie koszty utrzymania i wspaniała kuchnia narodowa. Mieszkańcy znani są z przyjaznego stosunku do cudzoziemców, a kraj uchodzi za dość bezpieczny - nawet w dużych miastach można chodzić po ulicach do późnej nocy.Olbrzymia, 6 milionowa metropolia, jaką jest stołeczny Bangkok, zachwyca z jednej strony azjatyckim folklorem, z drugiej rozmachem nowoczesnego budownictwa. Najlepszym sposobem zwiedzenia miasta jest podróż łodzią. Można wtedy zobaczyć dawny Bangkok, w którym całe życie toczyło się nad wodą, a posesje były tym droższe, im położone bliżej brzegu.Wyruszyliśmy zwiedzić pływający targ. Na dziesiątkach łodzi handluje się tu wszystkim, co tylko nadaje się do zjedzenia. Świeże owoce, warzywa, ryby i homary trafiają wprost do najlepszych restauracji. Można również posilić się na miejscu, wystarczy tylko kiwnąć by podpłynęła pływająca jadłodajnia. |
|
Ostatnia aktualizacja ( sobota, 17 marzec 2007 )
|
|
Więcej po zalogowaniu...
|
|
|
Nadesłał fabian mikulski
|
|
środa, 21 luty 2007 |
|
Podniosłem powieki. Z poza wąziutkich szczelin między kolejnymi płatkami żaluzji ku mojej uciesze uparcie wdzierały się promienie słońca. Tego dnia nie wypiłem nawet kawy po jej nie potrzebowałem. Gdy odsłoniłem żaluzje zostałem oblany natchnieniem i fala optymizmu wypychała mnie z domu. Była niedziela, moja żona pojechała na kursy, tak zwane zloty ,nie będę się o tym rozpisywał choć wiem już że nawet jej podróż choć była to podróż autobusem też była ciekawa. Więc po śniadaniu ubrałem swoje kochane córeczki, wziąłem aparat fotograficzny i poszedłem na spacerek całkiem nie daleko naszego osiedla. po pierwszych roztopach i tak nikłych opadów , czy to śniegu czy deszczu, ale jednak w naszym tak zwanym polickim strumyku popłynęła woda, która tak jak słońce ogrzewa swoimi promieniami tak strumyk gasił pragnienie. Odbite w płyciutkim strumyku słońce zalewało magią wszystko co w zasięgu wzroku, tak wielką, że nie w sposób było nacieszyć się tym wszystkim w zbyt krótkim czasie. |
|
Ostatnia aktualizacja ( środa, 21 luty 2007 )
|
|
Czytaj całość...
|
|
|